Skip to main content Scroll Top
Logo to plik ZIP dla mózgu
Wiele firm oczekuje od logo rzeczy, których logo nigdy nie robiło. Ma opowiedzieć historię marki, pokazać branżę, zdradzić wartości, wyróżnić się na tle konkurencji i najlepiej jeszcze wywołać emocje. Nie za dużo?
NIPO logo ikona koło czarne tło 202 px
Największym nieporozumieniem w myśleniu o logo jest przekonanie, że znaczenia znajdują się w samym znaku. Tymczasem większość z nich powstaje dopiero po stronie odbiorcy.

część firm oczekuje od logo efektu, który buduje się marką i brandingiem. W efekcie do niewielkiego znaku próbuje się upchnąć pół strategii firmy. a Potem wszyscy są zdziwieni, że powstaje coś trudnego do zapamiętania.

Rzecz w tym, że logo nie jest od opowiadania. Jest od przypominania. Przyglądając się najbardziej rozpoznawalnym markom świata, trudno znaleźć znak, który rzeczywiście tłumaczyłby biznes stojący za nim. Jabłko Apple nie mówi nic o komputerach. Swoosh Nike nie opowiada o sporcie. Zielona syrenka Starbucks nie wyjaśnia, dlaczego ludzie ustawiają się po kawę w kolejce. A jednak te znaki działają lepiej niż tysiące bardziej „przemyślanych” projektów.

Logo nie przechowuje znaczeń. Logo je uruchamia

Największym nieporozumieniem w myśleniu o logo jest przekonanie, że znaczenia znajdują się w samym znaku. Tymczasem większość z nich powstaje dopiero po stronie odbiorcy.

Kiedy widzimy znak znanej marki, nie analizujemy jego kształtu. W głowie uruchamia się cała sieć skojarzeń związanych z wcześniejszymi doświadczeniami. Produkty, reklamy, artykuły, rozmowy ze znajomymi, zakupy, pozytywne lub negatywne wspomnienia. Sam znak jest tylko wyzwalaczem tego procesu.

Dlatego dobre logo przypomina plik ZIP. Nie przechowuje znaczeń w widocznej formie. Ono je kompresuje, a później pozwala błyskawicznie rozpakować. Im więcej kontaktów z marką, tym większy „plik” ukrywa się pod tym samym symbolem.

Dlaczego firmy próbują zmieścić w logo za dużo

W praktyce projektowej bardzo często pojawia się pokusa, aby logo stało się nośnikiem wszystkiego. Klient chce pokazać doświadczenie, innowacyjność, jakość, charakter branży i przewagę konkurencyjną. Czasem dochodzi jeszcze historia firmy albo symbolika związana z nazwą.

To zrozumiałe. Skoro znak ma reprezentować markę, naturalnym odruchem jest dokładanie kolejnych znaczeń. Problem w tym, że pamięć działa odwrotnie. Im więcej informacji próbujemy zmieścić w jednym miejscu, tym trudniej je później odczytać.

Najbardziej rozpoznawalne logo nie są zwykle najbardziej opisowe. Są najbardziej charakterystyczne. Ich zadaniem nie jest przekazanie kompletu informacji, lecz stworzenie skrótu, który można szybko połączyć z resztą doświadczeń związanych z marką.

Dlaczego nowe marki mają trudniej

Tutaj pojawia się paradoks. Im młodsza marka, tym większa wiara w sprawczość samego logo. Właściciele nowych firm często oczekują, że znak wykona pracę, której marka jeszcze nie wykonała.

Tymczasem logo startupu i logo firmy obecnej na rynku od trzydziestu lat działają na zupełnie innych zasadach. Jedno dopiero czeka na skojarzenia. Drugie ma ich już tysiące. To dlatego znak wielkiej marki wydaje się często banalnie prosty. Nie musi niczego tłumaczyć. Przez lata zgromadził już wystarczająco dużo znaczeń, żeby jeden symbol wystarczył za całą opowieść.

Właśnie dlatego najlepsze logo tak czasem wyglądają, jakby ktoś narysował je w kilka minut. Patrzymy na efekt końcowy i widzimy prosty znak. Nie widzimy natomiast wszystkiego, co przez lata zostało pod nim zapisane. A to właśnie tam znajduje się większość wartości marki.