Chyba nikt się nie spodziewał, że najbardziej kontrowersyjny i charakterystyczny rebranding 2015 roku przeprowadzi niemłody (datowany na 1968 rok), wręcz najstarszy na świecie w swojej branży, niemiecki koncern farmaceutyczno-chemiczny.
Merck KGaA, bo o nim tutaj mówimy to właściciel takich marek leków jak znane również w Polsce np. Nasivin czy Lacidofil. Firma produkuje jednocześnie m.in. leki onkologiczne i zaawansowany sprzęt medyczny. Zdawałoby się – ostatnia marka, po której można by się spodziewać brandingowego szaleństwa. A jednak; zmiana logo i identyfikacji wizualnej Merca daleko wybiega poza utarte normy i branży i rebrandingu w ogóle. Widać to już po zmianie samego logo, które – poza nazwą – nie ma kompletnie nic wspólnego ze swoim poprzednikiem:
Merck – ewolucja logo:
Ale im dalej, tym ciekawiej. Nowa identyfikacja Merck KGaA, nie dość, że oparta na bardzo niekonwencjonalnym kształcie fontów, wręcz onieśmiela ferią bardzo jaskrawych barw, które daleko odbiegają od przyjętej za standard w branży farmaceutycznej bieli. W zasadzie, na poziomie charakteru marki można się poczuć tak, jakby ktoś nagle przeniósł się z naukowego laboratorium wprost do dziecięcej sali zabaw.
Odważne to mało powiedziane. Wprawdzie liderowi branży i rynku zawsze więcej uchodzi na sucho (Merck to 40 000 pracowników w 70 państwach i ok. 12 mld Euro rocznego przychodu), ale przy tak daleko idącej zmianie, aż nie sposób nie pokręcić z głową z lekkim niedowierzaniem. Pozostaje czekać na podsumowanie firmy; jeśli tak kontrowersyjny, wręcz ekstremalny przypadek zmiany wizerunku przyniesie Merckowi biznesowy sukces… cóż: wówczas nie będzie już żadnych barier dla bardzo, bardzo daleko idących zmian starych, dobrze znanych marek.






