13 subskrybentów za 20 mln zł

Wygląda na to, że mamy na koncie (jako państwo) najbardziej spektakularnie utopione pieniądze w historii europejskiego marketingu. 13 subskrybentów zwykle pozyskuje się za kilkadziesiąt, maksymalnie kilkaset złotych. Polskiej Fundacji Narodowej udało się na tego typu działania wydać już ponad 20 000 000 PLN.

Już sama forma filmów, emitowanych na YouTube w kanale „Poland Perspectives”, jest delikatnie mówiąc: skromna. Nawet w najbardziej „spektakularnym spocie”, są to tylko statyczne wypowiedzi w studio; najtańszy format z wszystkich możliwych. Wystarczy postawić kamerę na statywie, nagrać kilka osób i zmontować. Żadnych efektów specjalnych. Żadnego tła. Żadnego lektora. Żadnych plenerów. Żadnej fabuły. Żadnego kadrowania. Żadnej pracy kamery. Żadnej muzyki. Żadnych efektów dźwiękowych. Żadnej gry aktorskiej. Żadnej animacji. Tak na dobrą sprawę – żadnego scenariusza.

Efekt końcowy jest zbliżony do tego, jakiego można się spodziewać; znikome zainteresowanie internautów. Nic dziwnego: od kiedy 40 lat temu, Kieślowski nakręcił tą techniką swoje „Gadające Głowy”, troszkę się na świecie zmieniło. Takie wrzutki na necie efekt przynoszą… właśnie taki, jak można się domyślić; w zasadzie zerowy. Czasem funkcjonują one jednak z bardzo prostego powodu: są to bardzo, bardzo tanie realizacje. Tymczasem fundacja narodowa, na realizację i promocję takiej klasy spotów, wydała już ponad 20 mln złotych. Ich jakość najlepiej ocenić samemu, na przykład:

Oprócz tych dwóch spotów, na kanale widzimy jeszcze relacje z wystąpień publicznych, ze średnią oglądalnością kilku lub kilkunastu odtworzeń każdego z nich. Natomiast od kiedy temat stał się znany (w Polsce: jako przykład negatywny), liczba odsłon spotów gwałtownie wzrosła – głównie ze względu na takie komentarze, jak nasz obecny wpis. Jeszcze kilka dni temu, za wspomniane środki wydane na realizację i promocję tych filmów, udało się rządowi uzyskać dokładnie 13 subskrybentów kanału i kilkaset wyświetleń spotów, czyli efekt, jaki bez problemu można by było osiągnąć, wydając na ten kanał najwyżej 1000 zł.

Obecnie, w działania objęte wspomnianym budżetem, wchodzą:
– strona: PolandPerspectives.org (sugerujemy zerknąć i ocenić ją osobiście)
– konto na Twitterze, które śledzi niespełna 6000 osób
– kanał na YouTube, który śledzi kilkanaście osób
– kanał na Instagramie, który śledzi 51 osób

Podsumowując: wszystkie działania w zasadzie ograniczają się do bardzo przeciętnego konta na Twitterze. O ile sam nacisk na te medium, w przypadku działań na terenie USA, ma sens, o tyle sumaryczne efekty, na które wydano już ponad 20 mln zł (i suma ta cały czas rośnie: o ok 350 000 zł miesięcznie), jest na poziomie amatorskiego, prywatnego hobbysty, który w promocję inwestuje wyłącznie swój czas, względnie kwoty, jakie wydaje się na… poranny kubek kawy.

Źródło: Newsweek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *