Czym wygrał Steve Jobs?

Jak wykreować najcenniejszą markę globu? Jak stworzyć wielką, znaną na całym świecie firmę?

Gdybyśmy spróbowali podsumować zawodową biografię Steve Jobse’a jednym zdaniem (polecamy książkę Waltera Isaacsona, choć to ponad 700 stron czytania o jednym człowieku), postawilibyśmy na: „Zróbmy to inaczej niż wszyscy”. Albo dokładniej: zróbmy to inaczej, niż wszyscy dzisiaj. Z punktu widzenia współczesnego marketingu, można wręcz krzyknąć: „Nie! Wróćmy do kreowania marek i reklam bez przegadania, skutecznie uderzając w jedną tylko, najważniejszą potrzebę odbiorcy.”

Czym wygrał Steve Jobs? To proste: nie bał się

Przyznajemy się bez bicia: bardzo cenimy klasyczną szkołę amerykańskiej reklamy. Szkołę, która wyprowadziła na szerokie wody takie marki jak Apple, Tommy Hilfinger czy VW. A zarazem szkołę, która stawiała na detal, wyróżnienie się z tłumu zaskakującym rozwiązaniem językowym lub graficznym, stawiając na konsekwentne komunikowanie jednej, najważniejszej przewagi produktu. Ale jednocześnie; szkoły, która doprowadzała ten komunikat do takiej perfekcji, że każdy odbiorca mógł po obejrzeniu reklamy już tylko pokiwać głową, z myślą, że „no tak, przecież to prawda”.

„Promocja” jest ok. Ale tylko na chwilę

Dzięki takiemu podejściu, marki osiągały coś więcej niż tylko krótkoterminową sprzedaż spod znaku „kup, tu, teraz, natychmiast, promocja”. Zyskiwały status kultowych, a efekty kampanii reklamowych przekładały im się na długie lata prosperity. Tak jak efekt jednego tylko spotu Apple z 1984 roku, który z nikomu nieznanej marki doprowadził jabłuszko do tego, czym jest dzisiaj – do najcenniejszego brandu świata.

Warto? Jasne, że warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *