Branding – manifest

Branding jest jak seks – cel jest najważniejszy, ale droga prowadząca do niego, powinna być genialnie przyjemna. Tworzenie marek to ekscytujące odkrywanie nowych możliwości i wyzwań. Istota brandingu jest przecież niezwykła: nawet największe firmy w pierwszej chwili są tylko błyskiem pomysłu w głowie kreatywnego.

Powiedzmy to sobie otwarcie: i tak nie mamy wyjścia. Firmy XXI wieku muszą być dynamiczne i ekscytujące. Stare recepty na biznes są dziś jak obligacje Grecji: niewiele warte. Ceną nigdy już nie wygramy z Chinami. Epoka szarej, nudnej gospodarki skończyła się wraz z upadkiem banków odpowiedzialnych za kryzys 2008/2009. Co to dla nas oznacza? Po pierwsze: odpowiedzialność za markę. To ona jest naszą największą przewagą. Po drugie: frajdę. Frajdę wynikającą z przymusu tworzenia rzeczy nowych, świeżych, pomysłowych i doskonale zaplanowanych.

Biznes XXI wieku to fascynująca, nowoczesna, wciągająca gospodarka. To wizje, kreacja, idee, pozornie obłąkane pomysły. Biznes XXI wieku to szaleństwo takich ludzi jak Steve Jobs czy Mark Zuckerberg. Szaleństwo, na którym zbudowali oni największe, globalne marki. Zbudowali je czasem idąc pod prąd, ale przede wszystkim z niebywałą, konsekwentną i perfekcyjną dbałością o wizerunek firm.

Zasadniczo: nie ma alternatywy. Marki, które wpiszą się w nurt: przetrwają. Te, które nie będą za nim nadążać: zginą. Natomiast te, które nurt wyprzedzą: zarobią ogromne pieniądze. Jest tylko jedno „ale”. Każdy, kto zdecyduję się na romans z nowoczesnością, musi spodziewać się wciągnięcia w spiralę pasji, emocji, barw i doznań. Tworzenie wielkich marek naprawdę może przypominać seks. Na końcu jest orgazm, ale już sama przyjemność kreowania rzeczy ponadczasowych może być niewiele mniejsza.

branding

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *